o codziennośći... Dodano: 2011-09-09 20:16
Szara codzienność.Niestety coś takiego istnieje i występuje we współczesnym świecie.Masz chyba rację,wiek swoje robi,człowiekowi nie chce się nawet czasem wyjść z domu,zrobić kolejnych kroków do przodu,aby jak to opisałaś uporządkować pewne rzeczy w codziennym szarym dniu.Czy to lenistwo?
A może zagubienie i brak motywacji w tym okresie?
Wszystko razem .W sumie to trudno odpowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi,bo pewnie znużenie i niedowartościowanie ma swój finał w tym momencie.
Dodano: 2011-09-10 01:48
Po prostu witaj w dorosłym świecie, kochana.
Tutaj właśnie tak wszystko wygląda, że najpierw liczą się obowiązki i to czego inni od nas wymagają. Tym bardziej teraz, kiedy liczy się tylko praca, a zarobek jest tak marny.
Ostatecznie czasu na hobby, spełnienie swoich zainteresowań, zostaje bardzo mało. Niektórym tak mało, że aż z nich rezygnują. Wolą się po prostu wyspać, albo zwyczajnie polenić - czyt. zregenerować (jeśli akurat nie muszą porobić czegoś w domu).
Poza tym sytuacja w jakiej obecnie się znaleźliśmy - kryzys, niskie płace, brak ofert pracy, podwyżki cen (a w płacach zastój), niepewność ogólnoświatowa (katastrofy, zagrożenia terrorystyczne, chaos polityczny i gospodarczy). Mam wrażenie, że jednak to się na ludziach odbija. Nie są już tak entuzjastycznie nastawieni, jak jeszcze kilka lat temu. Nastąpił jakiś marazm. Ludzie w pewien sposób zobojętnieli, nic im się nie chce, opadli z sił, z nadziei.
Wszędzie tylko: "może", "zobaczę co da się zrobić", "postaram się", "spróbuje" - wszędzie bierność.
Zapanowała jakaś dziwna znieczulica, nic nikomu się nie chce, każdy odkłada wszystko na później. Aż chciałoby się zapytać: WTF?!!!
Ewidentnie coś jest nie tak.
Czy to zaraźliwe? Co się dzieje ze wszystkimi?
Dodano: 2011-09-10 10:45
W moim przypadku najbardziej na wszystko wpływa praca. Licząc pracę i czas dojazdu do niej wychodzi na to, że spędzam tam większość dnia, a jeśli nie daje satysfakcji i wypala psychicznie, to nic dziwnego, że po pracy już nic się nie chce.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2011-09-10 15:50
No faktycznie ..Kiedyś człowiek miał chęc gadac godzinami gdzieś w pubie, na milion różnych tematów.Wyjazdy spontaniczne, szalone pomysły...:) Z czasem i wiekiem jakoś w wyniku tej gonitwy w życiu codziennym ,człowiek wypala się i ma większą potrzebę "wyciszenia".W moim przypadku praca fakt, wyciągnęła wszystkie siły,ale dziecko.. to juz prawdziwy survival.:).Myśle,że czas "większej siły życiowej" przychodzi gdzieś tak koło emerytury,gdy dzieci już są poza domem a praca nie zrzera chęci jakichkolwiek. :)
Dodano: 2011-09-10 16:01
| sphinxia napisał(a): |
| Po prostu witaj w dorosłym świecie, kochana.
Tutaj właśnie tak wszystko wygląda, że najpierw liczą się obowiązki i to czego inni od nas wymagają. Tym bardziej teraz, kiedy liczy się tylko praca, a zarobek jest tak marny. Ostatecznie czasu na hobby, spełnienie swoich zainteresowań, zostaje bardzo mało. Niektórym tak mało, że aż z nich rezygnują. Wolą się po prostu wyspać, albo zwyczajnie polenić - czyt. zregenerować (jeśli akurat nie muszą porobić czegoś w domu). Poza tym sytuacja w jakiej obecnie się znaleźliśmy - kryzys, niskie płace, brak ofert pracy, podwyżki cen (a w płacach zastój), niepewność ogólnoświatowa (katastrofy, zagrożenia terrorystyczne, chaos polityczny i gospodarczy). Mam wrażenie, że jednak to się na ludziach odbija. Nie są już tak entuzjastycznie nastawieni, jak jeszcze kilka lat temu. Nastąpił jakiś marazm. Ludzie w pewien sposób zobojętnieli, nic im się nie chce, opadli z sił, z nadziei. Wszędzie tylko: "może", "zobaczę co da się zrobić", "postaram się", "spróbuje" - wszędzie bierność. Zapanowała jakaś dziwna znieczulica, nic nikomu się nie chce, każdy odkłada wszystko na później. Aż chciałoby się zapytać: WTF?!!! Ewidentnie coś jest nie tak. Czy to zaraźliwe? Co się dzieje ze wszystkimi? |
Masz dużo racji ale..."kochany", a nie "kochana", to założyciel tematu, a nie założycielka
Dodano: 2011-09-10 17:04
| bibunia napisał(a): |
| No faktycznie ..Kiedyś człowiek miał chęc gadac godzinami gdzieś w pubie, na milion różnych tematów.Wyjazdy spontaniczne, szalone pomysły...:) Z czasem i wiekiem jakoś w wyniku tej gonitwy w życiu codziennym ,człowiek wypala się i ma większą potrzebę "wyciszenia" |
Coraz częściej zauważam, że na weekend nie czekam ze względu na imprezy, tylko żeby się w końcu wyspać.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2011-09-10 20:24
| CrommCruaich napisał(a): |
| [quote:c7258628df="bibunia"]No faktycznie ..Kiedyś człowiek miał chęc gadac godzinami gdzieś w pubie, na milion różnych tematów.Wyjazdy spontaniczne, szalone pomysły...:) Z czasem i wiekiem jakoś w wyniku tej gonitwy w życiu codziennym ,człowiek wypala się i ma większą potrzebę "wyciszenia" |
Coraz częściej zauważam, że na weekend nie czekam ze względu na imprezy, tylko żeby się w końcu wyspać.[/quote:c7258628df]
starzejemy się
wystarczy to wszystko nadmuchać a wszystko samo sie rozpierdoli c fs
Dodano: 2011-09-10 20:39
| CrommCruaich napisał(a): |
| [quote:53594a3bfa="bibunia"]No faktycznie ..Kiedyś człowiek miał chęc gadac godzinami gdzieś w pubie, na milion różnych tematów.Wyjazdy spontaniczne, szalone pomysły...:) Z czasem i wiekiem jakoś w wyniku tej gonitwy w życiu codziennym ,człowiek wypala się i ma większą potrzebę "wyciszenia" |
Coraz częściej zauważam, że na weekend nie czekam ze względu na imprezy, tylko żeby się w końcu wyspać.[/quote:53594a3bfa]
ja często też, zwłaszcza, jak jadę na weekend do mojej rodzinnej miejscowości
Dodano: 2011-09-10 22:02
W "okresie" rozwoju zawodowego zaczyna doceniac się "dom rodzinny" i inne miłe nam miejsca.Chociaż znam wyjątki .. niezbyt pozytywne,ale jednak...Są ludzie,którzy odreagowują inaczej,ale to nie moja bajka
Dodano: 2011-09-11 19:05
Parę lat temu myślałem "Kuźwa jak to fajnie będzie mieć 18 lat", teraz gdy już mam 19 wiosen chciałbym wrócić do tamtych czasów, gdy nie miałem prawie żadnych obowiązków. Pewnie niektórzy z Was pomyślą, jakie obowiązki może mieć taki gówniarz jak ja
Niedawno wyjebali mnie ze szkoły - z mojej winy, żeby nie było
i teraz zapisałem się do zaocznego LO. Jeszcze tylko znaleźć pracę i skończą się przyjemności, a zacznie dorosłe życie
Zapewne nie będę miał czasu i siły na swoje hobby, ale postaram się tak organizować czas, żeby do końca nie zdziadzieć
Wystarczy tylko chcieć, i nasze życie nie będzie rutyną
Dodano: 2011-09-11 19:33
Jak sobie pościelisz Nozdormu , tak się wyśpisz :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-09-11 19:58
Korzystajcie z życia dopóki możecie,bo przyjdzie i taki dzień,że zatęsknicie za szalonymi latami.
Większość z was pisze,że chciałoby powrócić do osiemnastki,a ja osobiście chciałbym cofnąć się w czasie o dziesięć lat,albo i o dwadzieścia,czyli o tyle ile obecnie macie.
Dodano: 2011-09-11 20:33
Jak dla mnie najlepsze lata były od 20 do 25 r.ż .Człowiek wtedy ma nieco wiecej w głowie i wie po co żyje
Dodano: 2011-09-11 21:12
25 lat to ja miałem chyba ze 40 lat temu , fajnie było nie powiem :) ale teraz też nie jest najgorzej , do parku na ławeczkę ptaszki pokarmić się pójdzie <okok> a i ze stomatologami mam już święty spokój <radocha>

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-09-11 21:27
| HardKill napisał(a): |
Jak sobie pościelisz Nozdormu , tak się wyśpisz :)
![]() |
zależy kto i jak komu pościeli
wystarczy to wszystko nadmuchać a wszystko samo sie rozpierdoli c fs
Dodano: 2011-09-12 09:30 Zmieniono: 2011-09-12 09:34
To nie zawsze jest kwestia wieku, raczej podejścia:) Chociaż nie powiem, zmarnowalam kilka ładnych lat, które dla niektórych są najfajnieszymi. Fajnie byłoby wrócić do tych czasów, nawet żeby je znowu zmarnować:)
Dodano: 2011-09-12 12:06
| bibunia napisał(a): |
Jak dla mnie najlepsze lata były od 20 do 25 r.ż .Człowiek wtedy ma nieco wiecej w głowie i wie po co żyje
|
to młodo wyglądasz, myślałam, że jesteś młodsza ode mnie:) ja mogę powiedzieć, że najgorzej to chyba wspominam lata gimnazjum, a które lata uznam kiedyś za najlepsze (o ile jakieś za takie w ogóle uznam) to jeszcze nie wiem:)
Dodano: 2011-09-12 14:36
A mi się podoba dorosłe życie. Byleby wróciły czasy, że praca mnie tak nie wykańczała i parę stówek więcej co miesiąc.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2011-09-12 14:45
Mnie na pewno dorosłość bardziej się podoba niż wczesne dzieciństwo czy okres gimnazjalny, nie chciałabym być teraz nastolatką.
Dodano: 2011-09-12 14:54
Co najwyżej mógłbym wrócić do czasów studiów. Ale tylko pod warunkiem, że miałbym tą samą wiedzę i doświadczenie co teraz.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2011-09-12 14:55 Zmieniono: 2011-09-12 14:55
| HardKill napisał(a): |
25 lat to ja miałem chyba ze 40 lat temu , fajnie było nie powiem :) ale teraz też nie jest najgorzej , do parku na ławeczkę ptaszki pokarmić się pójdzie <okok> a i ze stomatologami mam już święty spokój <radocha>
![]() |
dobrze się trzymasz jak na 65 lat<lol>
Dodano: 2011-09-12 14:58
| CatGirl napisał(a): |
[quote:9c1d6c3d42="HardKill"]25 lat to ja miałem chyba ze 40 lat temu , fajnie było nie powiem :) ale teraz też nie jest najgorzej , do parku na ławeczkę ptaszki pokarmić się pójdzie <okok> a i ze stomatologami mam już święty spokój <radocha>
![]() |
dobrze się trzymasz jak na 65 lat<lol>[/quote:9c1d6c3d42]
65ciu lat to on na pewno nie ma:)
Dodano: 2011-09-12 15:07 Zmieniono: 2011-09-12 15:08
| Nadine1986 napisał(a): |
[quote:bc3788efb6="bibunia"]Jak dla mnie najlepsze lata były od 20 do 25 r.ż .Człowiek wtedy ma nieco wiecej w głowie i wie po co żyje
|
to młodo wyglądasz, myślałam, że jesteś młodsza ode mnie:) ja mogę powiedzieć, że najgorzej to chyba wspominam lata gimnazjum, a które lata uznam kiedyś za najlepsze (o ile jakieś za takie w ogóle uznam) to jeszcze nie wiem:)[/quote:bc3788efb6] :) Geny młodości :D Jestem starsza... od ciebie NIECO >
Hardkill :o kłamczuchu !! :) Nie dodawaj już tak sobie